Fajnie się już czułem, stany takie jak ten dziś odpłynęły gdzieś daleko i nawet ciężkie sytuacje nie pozwalały wypłynąć na wierzch depresji.
Dziś jednak coś jest nie tak, teoretycznie nie było nic poważnego co miało by wpłynąć na ten stan, jednak mogą to być pierdoły które się skumulują i wyjdą za jednym razem.
Pierwsza sytuacja, na Palarni, żartują sobie, czepiają się, maja pretensje że Ja pracuję w biurze, że powinienem stać a nie siedzieć, dwóch takich co niby żartem ale podburzają innych, którzy komentują nie znając człowieka, nie podoba się. Teoretycznie w dupie to mam, ale troszkę mnie to ruszyło, choć staram się na takie sytuacje nie reagować, to jednak ślad zostawiają.
Druga to praca, ale być może przez ta pierwszą jestem teraz zdenerwowany. Przyszedłem normalnie ale za chwilę dostałem reakcji odwrotnej na pracę i zacząłem się już źle czuć. Idę zapalić. Na przerwy będę chodził po za przerwami głównymi.